Opublikowano:

Domowa suszarnia

Domowa suszarnia

Moi Mili Kooperanci, i nie tylko 🙂 Sezon grzewczy w pełni. Szczęśliwi posiadacze kaloryferów mogą więc rozpocząć sezon suszenia dóbr wszelakich. Tak, tak dobrze widzicie. Kaloryfer − nasza domowa suszarnia − a co !

Jakieś trzy lata temu chcąc kupić w sklepie suszone jabłka i gruszki pomyślałam, dlaczego nie mogłabym tego zrobić sama w domu? A że ani cena, ani wygląd nie zachęcały do zakupu tych gotowych, nabyłam na okolicznym ryneczku (jeszcze nie wiedziałam o istnieniu Kooperatywy) świeże owoce i zabrałam się za eksperymenty.

 

Skórki jabłek i grusz

Wydrylowane jabłka pokroiłam w cienkie plasterki ze skórką. Część rozłożyłam na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem i włożyłam do piekarnika. Część ułożyłam w suszarce do owoców. Zostało mi jeszcze trochę tych plasterków i nie bardzo wierząc w powodzenie pomysłu rozłożone na papierze do pieczenia położyłam na gorącym kaloryferze.

Wszystkie metody suszenia zakończyły się sukcesem. Jednak największym okazała się metoda kaloryferowa. To było dla mnie bardzo zaskakujące zwłaszcza, że te owoce suszone na kaloryferze najbardziej mi smakowały.

Były gotowe do jedzenie już następnego dnia. Suche, pachnące i takie „mięsiste”. Nie musiałam ich doglądać, tak jak tych w piekarniku czy suszarce; nie musiałam zużywać do ich suszenia prądu. A ten zapach unoszący się w mieszkaniu…..Same plusy!

Domowa suszarnia - jabłka
Domowa suszarnia – jabłka

Zniknęły oczywiście szybciej, niż się pojawiły. Każdy kto ich spróbował, przepadł. Rozpoczęłam więc masową produkcję. Za każdym razem dodawałam coś nowego do spróbowania, czy się uda. Dziś mogę Wam powiedzieć, że suszone jabłka i gruszki smakują rewelacyjnie same lub posypane leciutko cynamonem.

 

Cytrusy i banany

Można suszyć plastry grapefruita i pomarańczy, cytryna też się nadaje jak ktoś lubi kwaśne przekąski. Schną trochę dłużej, ale są ciekawe w smaku. Znam takich co za nimi przepadają. A suszone banany? Moi Państwo! to istny zimowy przebój mojego domu. Cienkie plasterki bananów wysychają na chipsy, a te grubsze (te wolę ja) są takie chrupiące i mięciutkie jednocześnie ummm… Wszystko znika, wierzcie mi. Warto spróbować zwłaszcza, że Marszewo zapewnia nam takie dobre jabłka. Może dobre gruszki też dotrą do Kooperatywy? Ktoś zna kogoś, kto ma pyszne, zdrowe owoce i chciałby się mini z nami podzielić? Poszukajmy!

Kolejnym moim odkryciem okazały się suszone skórki cytrusów. W ubiegłym roku zimą dostałam po kilka sztuk cytryn i pomarańczy prosto z Sycylii. Część skórek przerobiłam na kandyzowane, ale raz nie miałam na to czasu. Nie chciałam też, żeby zmarnowała się choćby jedna, więc przesunęłam odrobinę kawałki jabłuszek i rozłożyłam skórki z cytryny i pomarańczy na kaloryferze (wcześniej trzeba koniecznie usunąć albedo, czyli tą białą część. No chyba, że komuś nie przeszkadza gorzkawy smak. Albedo zawiera pektyny i sporo witaminy C). Bingo. Wyschły ale po przełamaniu dalej pachniały ! Ja używam lekko zmielonych w młynku do sernika i makowca. Grzaniec z nimi też pięknie pachnie, podobno równie dobrze smakuje, w tym roku sama spróbuję. ;D

Domowa suszarnia - jabłka
Domowa suszarnia – jabłka

 

Macerat na miodzie

Mamy właśnie możliwość zakupu rewelacyjnych cytrusów w Kooperatywie (przyjechały prosto z Sycylii) prawdopodobnie w grudniu będzie jeszcze jedna dostawa. Więc nie wyrzucajcie skórek, zróbcie je w cukrze albo wysuszcie i dodawajcie do czego się da. Ja umieszczam je w mojej kompozycji zapachowej do pierniczków: dodaję do płynnego miodu z odrobiną goździków, imbiru i kardamonu, maceruję kilka dni. Dodane do ciepłej herbaty… niebo w ustach i postrach dla wirusów. Można taką mieszankę dodać do samych liści herbaty i mamy świąteczną herbatkę dla siebie albo na drobny prezent. Wszystkie przyprawy najpierw lekko mielę albo rozbijam w moździerzu. Jak ktoś nie boi się eksperymentów, niech doda też jedno małe ziarenko ziela angielskiego. Warto!

 

Olejek zapachowy

W tym roku mam zamiar zalać trochę świeżych skórek pomarańczy i cytryn alkoholem. Słyszałam od jednej z moich znajomych, że ona tak właśnie tworzy swoje olejki zapachowe do ciasta! Jak zrobię, to podzielę się wrażeniami 🙂

 

Warzywa

Metodą kaloryferową suszę też warzywa (z wyjątkiem cebuli). Jak zostanie mi trochę marchewki, pietruszki, selera, natki ….. wszystko kroję w cienkie plastry, paski, trójkąty czy co tam kto sobie wymyśli i suszę. Zamykam w słoiku i mam domową przyprawę do wszystkiego. Teraz przymierzam się do ususzenia dyni, pieczarek i jarmużu, a jak się uda to będzie super dodatek do wywaru. 🙂

Mieląc takie warzywka i dodając sól, paprykę, kurkumę, kumin, imbir….. i olej kokosowy/ klarowane masło wychodzi pasta, w której na przykład, można marynować warzywa przed upieczeniem. Sami decydujemy co w niej się znajdzie. A dla mnie to bardzo ważne.

I inne

Sama suszę sobie imbir i myślę też o kurkumie. Zawsze podejrzewałam, że te gotowe mielonki nie są najlepszym rozwiązaniem a po opowieściach Krzysia Wolarczyka (Pozytywnie zakiszeni) na warsztatach z kiszenia, co można w nich znaleźć, już chyba nigdy nie kupię mielonych przypraw. Moździerz i młynek są teraz moimi najlepszymi przyjaciółmi w kuchni 😀

Kochani, całym sercem zachęcam Was do suszenia. Naprawdę nie ma z tym wielkiego zachodu a satysfakcja gwarantowana.

Małgosia

Opublikowano:

Nyeleni znaczy suwerenność żywnościowa

Nyeleni znaczy suwerenność żywnościowa

Nyeleni była kobietą

Jeśli wymienisz to imię w Mali w Afryce, wszyscy wiedzą, że jest symbolem matki, która przynosi jedzenie, matki, która uprawia ziemię i dąży do uznania swoich naturalnych praw. Nyeleni stała się symbolem i nadała nazwę oddolnemu ruchowi sprzeciwiającemu się globalizacji produkcji i dostaw żywności. Organizacja dąży do przywrócenia modelu rolnictwa opartego o niewielkie gospodarstwa chłopów, rolników dostarczających swoje płody na lokalne rynki tak, by każdy człowiek mógł mieć dostęp do świeżych dojrzałych produktów.

Czytaj dalej Nyeleni znaczy suwerenność żywnościowa

Opublikowano:

Podsumowanie Akcji „Pomoc gospodarstwu w Marszewie”

Zdjęcie okolicznościowe przekazania czeku z funduszami - w tle dach, którego budowę współfinansujecie.
Kasia: Sonia, pieniądze w całości przeznaczone są na budowę dachu. Spokojnie dostaniesz swoją kość!

How wszystkim! To ja Marszewska Sonia!

W sobotę przybyli do nas goście. Taka byłam podekscytowana, że każdego z osobna obszczekałam swoim pięknym głosem. W ramach podsumowania akcji „Pomoc gospodarstwu w Marszewie”, nasi goście przywieźli i wręczyli nam „czek” na naprawę dachu w kwocie 11.400 zł. Pieniądze zostały zebrane podczas cotygodniowych zakupów, aukcji, w ramach prezentacji i warsztatów, wreszcie na Targu Lokalnych i Naturalnych Produktów oraz zrzutce.pl

Czytaj dalej Podsumowanie Akcji „Pomoc gospodarstwu w Marszewie”